-Wsiadaj-otworzył mi drzwi do czarnego Audi R8.Łał byłam w szoku.Stać go na takie auto?!Najwyraźniej.Lekko szokowana wsiadłam do auta,a on zamknął za mną drzwi.Ale tu nisko..ugh.Zayn! Jestem pewna,że się wkurzy jak zobaczy mnie w aucie Harry'ego.Chłopak szybko obszedł auto i zajął swoje miejsce za kierownicą.
-Zapnij pasy.-burknął.Szybko zmienia mu się nastrój.Ale nie chciałam się z nim kłócić dlatego od razu wykonałam jego polecenie.Jechaliśmy w ciszy.Co chwile ukradkiem spoglądałam na jego twarz.Był strasznie skupiony gdy prowadził.Gdyby nie to co mówił o nim Zayn...chociaż on prawie nic mi nie powiedział oprócz tego że mam się nie zbliżać do Harry'ego.Nagle usłyszałam dzwonek telefonu od razu wyjęłam go z kieszeni,ale to nie był mój.
-Halo-Harry warknął do słuchawki-No no proszę nagle dzwonisz do mnie-uśmiechnął się pod nosem-Dobra dobra mam ją-kogo ma mnie?Czy on mnie chce porwać? O co w tym wszystkim chodzi?!-No ja myślę.Zadzwoń do Nialla niech wybierze się z Louisem na WordStreet jak najszybciej tej gnojek musi się gdzieś tam ukrywać.-Nialla?Co on ma wspólnego z Harrym byłam pewna,że ani Zayn ani on nie przepadają za Harrym.Spojrzałam na niego zdziwiona.Chyba zorientował się że się na niego patrzę ponieważ przez chwilę odwrócił głowę w moją stronę,a potem z powrotem na drogę.Po chwili staliśmy na poboczu.Harry nadal rozmawiał z kimś przez telefon...teraz akurat słuchał tej osoby.Niestety nie dane mi było usłyszeć o czym mówi osoba po drugiej stronie.Nagle jego wzrok znowu spoczął na mojej twarzy.Rzucił tylko "Okej" do telefonu i odsunął go od ucha.
-Do Ciebie-rzucił obojętnie i podał mi telefon.Co może chcieć ode mnie osoba która dzwoni do Harry'ego.Zdziwiona powoli wzięłam z jego ręki iPhona.
-H-Halo-powiedziałam nie pewnie i wbiłam wzrok w domki które był po mojej prawej stronie.Harry odpalił ponownie silnik i auto ruszyło.
-Gdzie ty kurwa jesteś?-usłyszałam krzyk.Ups czyżbym wkurwiła braciszka.
-Daleko-burknęłam-Po za tym co Cię to obchodzi?!-yy..chyba nie zaczęłam za dobrze no nie.Ale no bez przesady jestem już pełnoletnia."Pełnoletnia to ty jesteś ale..dziewczyno parę minut temu gonił Cię jakiś seryjny zabójca"krzyczy moja podświadomość.Nie może to nie był seryjny zabójca..ta to miły pan który chciał cię tylko zastrzelić albo zadźgać to nic złego prawda.Ugh...zamknij się ty głupi głosie.Co się ze mną dzisiaj dzieję.
-Słuchasz mnie-krzyknął do słuchawki.Yyy..ta jasne słucham go.Może lepiej nie wracać dzisiaj do domu.Ale gdzie mam iść.-Pogadamy se w domu masz przejebane rozumiesz
-O ile jeszcze wrócę-odburknęłam
-Rose na wet się nie waż..-szybko urwałam połączenie.Położyłam telefon na desce rozdzielczej i zaczęłam odpinać pasy.
-Zatrzymaj się-muszę jak najszybciej opuścić to auto.W tej chwili mało mnie obchodzi czy ktoś mnie zaatakuje czy nie jestem prawie koło domu.Ale i tak nie mam zamiaru do niego wracać.
-Zapnij te cholerne pasy i się uspokój-warknął
-Powiedziałam abyś sie zatrzymał i nie będę się powtarzać-warknęłam.Nie boję się jego co mi może zrobić.Przed chwilą mnie uratował...bo uratował mnie chyba prawda.Napisał sms ale to dzięki niemu...dobra nie ważne.
-Zayn kazał..
-Nie obchodzi mnie Zayn zatrzymaj się albo wyskoczę w czasie jazdy-złapałam za klamkę a auto momentalnie stanęło.Szybko wysiadłam zabierając swoje rzeczy.Ruszyłam w przeciwnym kierunku od mojego domu.Nie miałam zamiaru się tam pokazywać.
-Wiesz że to nie wróży dla Ciebie zbyt dobrze-obróciłam się od razu w stronę auta z którego przed chwilą wysiadłam.Harry opierał się o bok auta odpalając papierosa.
-Niby czemu?-uniosłam zdziwiona brwi.Może tak się czegoś dowiem.
-Na serio po tym wszystkim co się przed chwilą zdarzyło ty się jeszcze pytasz!-czy on mnie właśnie wyśmiał.Ughh..co za dupek.Odwróciłam się i ruszyłam przed siebie.-Nie mam zamiaru znowu Cię ratować-krzyknął
-I dobrze nie potrzebuje niańki.-gdzie teraz iść.Hmm..mam pomysł.Nie daleko jest centrum handlowe,czas się wybrać ma imprezę ale trzeba się wyszykować.Ciekawe czy mamusia pieniądze wysłała..pewnie tak.Weszłam do pierwszego sklepu i od razu zauważyłam odpowiednią sukienkę.Mała czarna bez ramiączek przy dekoldzie ozdobiona małymi srebrnymi diamencikami.Leży jak ulał.Teraz jeszcze tylko buty.Kupiłam czarne czółenka.Mmm cud miód.Mój iPhone cały czas dawał o sobie znać więc go wyłączyłam.
Hmm..teraz tylko gdzie mogę się uszykować.Toalety hmm...chyba nie mam wyboru.Po paru minutach byłam już gotowa na imprezę.Dochodziła 19.00 osz kurde zapomniałam o Perrie i o kolacji.Chociaż wątpię czy by się odbyła gdybym wróciła do domu.Dobrze chociaż że noszę ze sobą kosmetyki.Szybko przebiegłam w głowie gdzie najbliższy klub.Mam tylko 2 min. drogi do Centrum Londynu i do największego klubu w mieście.Zamierzam upić się do nie przytomności.Jestem wkurwiona na maksa,rodziców nie ma a plusem jest to że mogę zrobić nazłość braciszkowi no i Harry'emu.Zresztą czemu ja o nim myślę.Ugh..nie cierpię chodzić w szpilkach.Zrobiło się już ciemno i trochę chłodno.Cały czas mam uczucie jak by ktoś mnie śledził.To przez tą głupią akcje teraz mam jakieś widzimisię w głowie. Po paru minutach stałam już przed klubem,można by było tak powiedzieć.Kolejka ciągnęła się nie miłosiernie.Przepchnęłam się do przodu bum Luke dzisiaj ma służbę nic wielkiego.
-Siemka Luke-stanęłam przed moim kolegą
-O Rose wchodź-uśmiechnął się i przesunął w bok
-Dzięki-krzyknęłam.No to czas zacząć chlanie.Podeszłam do baru i usiadłam na stołku.Od razu rozejrzałam się po klubie.Było całkiem sporo ludzi.Połowa z nich siedziała w boksach a reszta szalała na parkiecie.
-Co podać?-podszedł do mnie o dziwo nawet ładny barman.
-Shota-uśmiechnęłam się a on to odwzajemnił.Nie wiem ile czasu minęło ale byłam nieźle wstawiona.Cały czas rozmawiałam z barmanem.Po chwili dosiadł się do mnie jakiś chłopak na początku nie zwróciłam na niego uwagi.
-Ta pani już podziękuję-uśmiechnął się drwiąco do barmana.
-Yy..ja..-zająkałam się.Nawet był ładny blondyn o zielonych oczach.Chociaż miał ładne oczy to nie były tak piękne jak Harryego.Czemu ja w ogóle o nim myślę dość tego koniec.-Muszę już wracać-spojrzałam ponownie na chłopaka jakoś nie przekonałam się do niego.On na moją wypowiedź zmarszczył brwi a po chwili uśmiechnął się pod nosem.
-Pomogę Ci-ujął mnie za ramię lecz ja się wyrwałam.
-D-dam radę-wyjąkałam i zeszłam ze stołka.Zachwiałam się i o mało co nie upadłam.
-Wątpię-złapał mnie na łokieć.Ty razem nie próbowałam się szarpać bo wiedziałam że ledwo co stoję.Po woli wyszliśmy z klubu przed którym nie było już żywej duszy.-To teraz się zabawimy-wyszeptał i przycisnął mnie do ściany obok.
-Puść mnie-krzyknęłam lecz od razu tego pożałowałam.Poczułam jak mój policzek strasznie piecze.Czy on mnie właśnie uderzył.Czemu zawsze trafiam na jakiś popierdolonych idiotów.
-Nie drzyj się dziwko bo pożałujesz.-złapał mnie za włosy i odchylił głowę-Rose Malik heh gdzie twój braciszek hmm...nie pilnuje siostrzyczki.No tak ktoś inny to za niego zrobi haha-kurwa on też zna Zayna i Harry'ego o co tu chodzi.To on mnie gonił?-Powiedz Stylesowi że długo nie zabawi.
-Proszę proszę kogo my tu mamy-znam ten głos.On mnie śledzi czy co?!Ale nie powiem cieszę sie że tu jest.
-Styles kumplu-chłopak rzucił ironicznie odwracając się w jego stronę.
-Odpierdol się od niej-warknął.W jego oczach widziałam złość czystą złość.Były czarne jak odchłań.Właśnie poznawałam nowe oblicze Harry'ego.Obliczę którego zaczynałam sie bać.
-Hahaha pierw się zabawię-nagle przy mojej szyi poczułam coś zimnego metal..jaki metal to nóż.Kurwa on chce mnie zabić.W oczach zaczęły zbierać mi się łzy.Spojrzałam błagalnie na Harry'ego.
-Nie odważysz sie-warknął.Czy on go prowokuje?Co on wyprawia?To ja stoję z nożem przyciśniętym do gardła a nie on.
-A co jeżeli?
-Dobrze wiesz że ją znajdziemy-Harry uśmiechnął się pod nosem.Kogo znajdą o co chodzi czy ktoś mi może powiedzieć.
-Nie dacie rady.-momentalnie ostrze zostało odsunięte od mojej skóry a ja zostałam uwolniona.Nie czekając na nic przebiegłam na drugą stronę i schowałam się za Harrym.
-Oni nie ale ja tak.Tenesse.-chłopak momentalnie pobladł a nóż wypadł mu z ręki.-Och nie martw się o tym wiem tylko ja ale jeżeli jeszcze raz się do niej zbliżysz dowiedzą się inni.A teraz spierdalaj.
Była oszołomiona to za dużo jak na dzisiaj za dużo jak na mnie.Osunęłam się po ścianie.Chce wrócić do domu i zapomnieć o wszystkim.
-Co ty kurwa wyprawiasz-krzyknął odpalając papierosa.Ta jeszcze ty się na mnie drzyj.Podniosłam się i ruszyłam w kierunku domu.-Gdzie idziesz tym razem?-jego głos był nieco łagodniejszy.
-Zdala od Ciebie zdala o tego całego gówna-krzyknęłam łkając.Tak ja płakałam.Wszystkie emocje akurat ujawniły się teraz.Nagle poczułam ręce na swojej tali.I oddech..jego oddech na mojej szyi.Od razu moje ciało przeszły dreszcze a na szyi pojawiła się gęsia skórka.
-Podoba mi się jak reagujesz na mój dotyk-wymruczał mi do ucha a palcem przejechał po moim karku a ja znowu zadrżałam.Byłam sama zdziwiona że aż tak reaguje na jego dotyk.
______________________________________________________________________
Przepraszam że tak późno dodaje rozdział ale w ogólę nie miałam na to czasu.
Nie sprawdziłam go dokładnie więc za jakiekolwiek błędy przepraszam.Proszę piszcie w kom. chcę zobaczyć czy ktoś czyta mojego bloga.
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń