Translate

sobota, 31 maja 2014

Rozdział 3

-Wsiadaj-otworzył mi drzwi do czarnego Audi R8.Łał byłam w szoku.Stać go na takie auto?!Najwyraźniej.Lekko szokowana wsiadłam do auta,a on zamknął za mną drzwi.Ale tu nisko..ugh.Zayn! Jestem pewna,że się wkurzy jak zobaczy mnie w aucie Harry'ego.Chłopak szybko obszedł auto i zajął swoje miejsce za kierownicą.
-Zapnij pasy.-burknął.Szybko zmienia mu się nastrój.Ale nie chciałam się z nim kłócić dlatego od razu wykonałam jego polecenie.Jechaliśmy w ciszy.Co chwile ukradkiem spoglądałam na jego twarz.Był strasznie skupiony gdy prowadził.Gdyby nie to co mówił o nim Zayn...chociaż on prawie nic mi nie powiedział oprócz tego że mam się nie zbliżać do Harry'ego.Nagle usłyszałam dzwonek telefonu od razu wyjęłam go z kieszeni,ale to nie był mój.
-Halo-Harry warknął do słuchawki-No no proszę nagle dzwonisz do mnie-uśmiechnął się pod nosem-Dobra dobra mam ją-kogo ma mnie?Czy on mnie chce porwać? O co w tym wszystkim chodzi?!-No ja myślę.Zadzwoń do Nialla niech wybierze się z Louisem na WordStreet jak najszybciej tej gnojek musi się gdzieś tam ukrywać.-Nialla?Co on ma wspólnego z Harrym byłam pewna,że ani Zayn ani on nie przepadają za Harrym.Spojrzałam na niego zdziwiona.Chyba zorientował się że się na niego patrzę ponieważ przez chwilę odwrócił głowę w moją stronę,a potem z powrotem na drogę.Po chwili staliśmy na poboczu.Harry nadal rozmawiał z kimś przez telefon...teraz akurat słuchał tej osoby.Niestety nie dane mi było usłyszeć o czym mówi osoba po drugiej stronie.Nagle jego wzrok znowu spoczął na mojej twarzy.Rzucił tylko "Okej" do telefonu i odsunął go od ucha.
-Do Ciebie-rzucił obojętnie i podał mi telefon.Co może chcieć ode mnie osoba która dzwoni do Harry'ego.Zdziwiona powoli wzięłam z jego ręki iPhona.
-H-Halo-powiedziałam nie pewnie i wbiłam wzrok w domki które był po mojej prawej stronie.Harry odpalił ponownie silnik i auto ruszyło.
-Gdzie ty kurwa jesteś?-usłyszałam krzyk.Ups czyżbym wkurwiła braciszka.
-Daleko-burknęłam-Po za tym co Cię to obchodzi?!-yy..chyba nie zaczęłam za dobrze no nie.Ale no bez przesady jestem już pełnoletnia."Pełnoletnia to ty jesteś ale..dziewczyno parę minut temu gonił Cię jakiś seryjny zabójca"krzyczy moja podświadomość.Nie może to nie był seryjny zabójca..ta to miły pan który chciał cię tylko zastrzelić albo zadźgać to nic złego prawda.Ugh...zamknij się ty głupi głosie.Co się ze mną dzisiaj dzieję.
-Słuchasz mnie-krzyknął do słuchawki.Yyy..ta jasne słucham go.Może lepiej nie wracać dzisiaj do domu.Ale gdzie mam iść.-Pogadamy se w domu masz przejebane rozumiesz
-O ile jeszcze wrócę-odburknęłam
-Rose na wet się nie waż..-szybko urwałam połączenie.Położyłam telefon na desce rozdzielczej i zaczęłam odpinać pasy.
-Zatrzymaj się-muszę jak najszybciej opuścić to auto.W tej chwili mało mnie obchodzi czy ktoś mnie zaatakuje czy nie jestem prawie koło domu.Ale i tak nie mam zamiaru do niego wracać.
-Zapnij te cholerne pasy i się uspokój-warknął
-Powiedziałam abyś sie zatrzymał i nie będę się powtarzać-warknęłam.Nie boję się jego co mi może zrobić.Przed chwilą mnie uratował...bo uratował mnie chyba prawda.Napisał sms ale to dzięki niemu...dobra nie ważne.
-Zayn kazał..
-Nie obchodzi mnie Zayn zatrzymaj się albo wyskoczę w czasie jazdy-złapałam za klamkę a auto momentalnie stanęło.Szybko wysiadłam zabierając swoje rzeczy.Ruszyłam w przeciwnym kierunku od mojego domu.Nie miałam zamiaru się tam pokazywać.
-Wiesz że to nie wróży dla Ciebie zbyt dobrze-obróciłam się od razu w stronę auta z którego przed chwilą wysiadłam.Harry opierał się o bok auta odpalając papierosa.
-Niby czemu?-uniosłam zdziwiona brwi.Może tak się czegoś dowiem.
-Na serio po tym wszystkim co się przed chwilą zdarzyło ty się jeszcze pytasz!-czy on mnie właśnie wyśmiał.Ughh..co za dupek.Odwróciłam się i ruszyłam przed siebie.-Nie mam zamiaru znowu Cię ratować-krzyknął
-I dobrze nie potrzebuje niańki.-gdzie teraz iść.Hmm..mam pomysł.Nie daleko jest centrum handlowe,czas się wybrać ma imprezę ale trzeba się wyszykować.Ciekawe czy mamusia pieniądze wysłała..pewnie tak.Weszłam do pierwszego sklepu i od razu zauważyłam odpowiednią sukienkę.Mała czarna bez ramiączek przy dekoldzie ozdobiona małymi srebrnymi diamencikami.Leży jak ulał.Teraz jeszcze tylko buty.Kupiłam czarne czółenka.Mmm cud miód.Mój iPhone cały czas dawał o sobie znać więc go wyłączyłam.
Hmm..teraz tylko gdzie mogę się uszykować.Toalety hmm...chyba nie mam wyboru.Po paru minutach byłam już gotowa na imprezę.Dochodziła 19.00 osz kurde zapomniałam o Perrie i o kolacji.Chociaż wątpię czy by się odbyła gdybym wróciła do domu.Dobrze chociaż że noszę ze sobą kosmetyki.Szybko przebiegłam w głowie gdzie najbliższy klub.Mam tylko 2 min. drogi do Centrum Londynu i do największego klubu w mieście.Zamierzam upić się do nie przytomności.Jestem wkurwiona na maksa,rodziców nie ma a plusem jest to że mogę zrobić nazłość braciszkowi no i Harry'emu.Zresztą czemu ja o nim myślę.Ugh..nie cierpię chodzić w szpilkach.Zrobiło się już ciemno i trochę chłodno.Cały czas mam uczucie jak by ktoś mnie śledził.To przez tą głupią akcje teraz mam jakieś widzimisię w głowie. Po paru minutach stałam już przed klubem,można  by było tak powiedzieć.Kolejka ciągnęła się nie miłosiernie.Przepchnęłam się do przodu bum Luke dzisiaj ma służbę nic wielkiego.
-Siemka Luke-stanęłam przed moim kolegą
-O Rose wchodź-uśmiechnął się i przesunął w bok
-Dzięki-krzyknęłam.No to czas zacząć chlanie.Podeszłam do baru i usiadłam na stołku.Od razu rozejrzałam się po klubie.Było całkiem sporo ludzi.Połowa z nich siedziała w boksach a reszta szalała na parkiecie.
-Co podać?-podszedł do mnie o dziwo nawet ładny barman.
-Shota-uśmiechnęłam się a on to odwzajemnił.Nie wiem ile czasu minęło ale byłam nieźle wstawiona.Cały czas rozmawiałam z barmanem.Po chwili dosiadł się do mnie jakiś chłopak na początku nie zwróciłam na niego uwagi.
-Ta pani już podziękuję-uśmiechnął się drwiąco do barmana.
-Yy..ja..-zająkałam się.Nawet był ładny blondyn o zielonych oczach.Chociaż miał ładne oczy to nie były tak piękne jak Harryego.Czemu ja w ogóle o nim myślę dość tego koniec.-Muszę już wracać-spojrzałam ponownie na chłopaka jakoś nie przekonałam się do niego.On na moją wypowiedź zmarszczył brwi a po chwili uśmiechnął się pod nosem.
-Pomogę Ci-ujął mnie za ramię lecz ja się wyrwałam.
-D-dam radę-wyjąkałam i zeszłam ze stołka.Zachwiałam się i o mało co nie upadłam.
-Wątpię-złapał mnie na łokieć.Ty razem nie próbowałam się szarpać bo wiedziałam że ledwo co stoję.Po woli wyszliśmy z klubu przed którym nie było już żywej duszy.-To teraz się zabawimy-wyszeptał i przycisnął mnie do ściany obok.
-Puść mnie-krzyknęłam lecz od razu tego pożałowałam.Poczułam jak mój policzek strasznie piecze.Czy on mnie właśnie uderzył.Czemu zawsze trafiam na jakiś popierdolonych idiotów.
-Nie drzyj się dziwko bo pożałujesz.-złapał mnie za włosy i odchylił głowę-Rose Malik heh gdzie twój braciszek hmm...nie pilnuje siostrzyczki.No tak ktoś inny  to za niego zrobi haha-kurwa on też zna Zayna i Harry'ego o co tu chodzi.To on mnie gonił?-Powiedz Stylesowi że długo nie zabawi.
-Proszę proszę kogo my tu mamy-znam ten głos.On mnie śledzi czy co?!Ale nie powiem cieszę sie że tu jest.
-Styles kumplu-chłopak rzucił ironicznie odwracając się w jego stronę.
-Odpierdol się od niej-warknął.W jego oczach widziałam złość czystą złość.Były czarne jak odchłań.Właśnie poznawałam nowe oblicze Harry'ego.Obliczę którego zaczynałam sie bać.
-Hahaha pierw się zabawię-nagle przy mojej szyi poczułam coś zimnego metal..jaki metal to nóż.Kurwa on chce mnie zabić.W oczach zaczęły zbierać mi się łzy.Spojrzałam błagalnie na Harry'ego.
-Nie odważysz sie-warknął.Czy on go prowokuje?Co on wyprawia?To ja stoję z nożem przyciśniętym do gardła a nie on.
-A co jeżeli?
-Dobrze wiesz że ją znajdziemy-Harry uśmiechnął się pod nosem.Kogo znajdą o co chodzi czy ktoś mi może powiedzieć.
-Nie dacie rady.-momentalnie ostrze zostało odsunięte od mojej skóry a ja zostałam uwolniona.Nie czekając na nic przebiegłam na drugą stronę i schowałam się za Harrym.
-Oni nie ale ja tak.Tenesse.-chłopak momentalnie pobladł a nóż wypadł mu z ręki.-Och nie martw się o tym wiem tylko ja ale jeżeli jeszcze raz się do niej zbliżysz dowiedzą się inni.A teraz spierdalaj.
Była oszołomiona to za dużo jak na dzisiaj za dużo jak na mnie.Osunęłam się po ścianie.Chce wrócić do domu i zapomnieć o wszystkim.
-Co ty kurwa wyprawiasz-krzyknął odpalając papierosa.Ta jeszcze ty się na mnie drzyj.Podniosłam się i ruszyłam w kierunku domu.-Gdzie idziesz tym razem?-jego głos był nieco łagodniejszy.
-Zdala od Ciebie zdala o tego całego gówna-krzyknęłam łkając.Tak ja płakałam.Wszystkie emocje akurat ujawniły się teraz.Nagle poczułam ręce na swojej tali.I oddech..jego oddech na mojej szyi.Od razu moje ciało przeszły dreszcze a na szyi pojawiła się gęsia skórka.
-Podoba mi się jak reagujesz na mój dotyk-wymruczał mi do ucha a palcem przejechał po moim karku a ja znowu zadrżałam.Byłam sama zdziwiona że aż tak reaguje na jego dotyk.


______________________________________________________________________
Przepraszam że tak późno dodaje rozdział ale w ogólę nie miałam na to czasu.
Nie sprawdziłam go dokładnie więc za jakiekolwiek błędy przepraszam.Proszę piszcie w kom. chcę zobaczyć czy ktoś czyta mojego bloga.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 2

Kto się dobija tak wcześnie.W pościeli wymacałam ręką iPhona i nie patrząc na ekran odebrałam połączenie.
-Halo.-powiedziałam zaspanym głosem i ziewnęłam.
-Rose?!-usłyszałam głos mojej przyjaciółki.
-Czego?!-warknęłam-Kobieto wiesz która jest godzina?-ponownie czułam jak zasypiam.
-Jest 10.00 czekam na ciebie już od 15 minut koło parku,a ty se smacznie chrapiesz.
-Nie mam siły dzisiaj na bieganie.
-O nie,nie moja droga daje Ci 15 minut i będę czekała  na Ciebie pod domem,a jak nie zejdziesz wtedy ja zainterweniuje,a wiesz co to oznacza.
-Dobra,dobra zaraz będę gotowa.-rozłączyłam się i po woli zaczęłam się wysuwać z łóżka.Podeszłam do garderoby gdzie wygrzebałam mój dres i przeszłam do łazienki.Jestem wykończona.Przez pół nocy nie mogłam zasnąć cały czas myślałam o tym sms-ie "Miej oczy do o koła głowy...".Co to miało oznaczać czy on mi czymś groził.Po paru minutach byłam już gotowa.Prysznic miałam zamiar wziąć dopiero po bieganiu.Włosy związałam gumką i ruszyłam na dół.W kuchni w przy stole siedział już mój braciszek i zajadał się tostami.
-Zrobiłem Ci śniadanie-rzucił obojętnie
-Dzięki zjem jak wrócę
-Znowu idziesz biegać z Perrie.
-Przecież ona mi żyć nie da-chwyciłam butelkę wody
-A co właściwie u niej słychać?!-spuścił wzrok na gazetę która leżała na stole przed nim.
-A coś ty taki ciekawy nigdy Cię to nie obchodziło-zaśmiałam się i wzięłam łyk wody po czym za chwilę ją wyplułam do zlewu-No nie!-krzyknęłam i zaczęłam się szczerzyć jak głupia
-Co ci?-spojrzał szybko po czym odwrócił wzrok,znowu.Zawsze tak robił jak się czegoś wstydził
-Podoba Ci się!!-krzyknęłam jak małe dziecko które dostało jakiś prezent.No nie wierzę mojemu braciszkowi podoba się Perrie.Fakt znali się bardzo dobrze była nawet w jego wieku no i nie powiem brzydka to ona nie jest.
-Co?Nie!Bzdury gadasz!?Spytałem się tylko co u niej słychać!-warknął
-Nie pytasz się nigdy bez powodu.-dalej szczerzyłam się jak głupia
-Odwaliło Ci po wczorajszym-skierował się w stronę schodów.Oj Malik za dobrze Cię znam.
-No wiesz tak czy siak ona jest już zajęta.
-Co?-szybko odwrócił się w połowie schodów i złapał barierki.
-Żartuje!Ha mam cię a jednak Ci się podoba!
-Wal się!-krzyknął i usłyszałam już tylko trzask drzwi od jego pokoju.Wzięłam jeszcze łyk wody i ruszyłam przed dom gdzie czekała już na mnie blondynka.
-No to rozgrzewkę mam już za sobą.-dziewczyna złapała się furtki .Ledwo co łapała oddech.Ale o tym myślałam teraz najmniej.Bardziej ciekawiło mnie to,czy ona też czuję coś do Zayna.Braciszek pewnie się wkurzy,że bawię się w swatkę ale wyjdzie mu to tylko na dobre.
-To gdzie dzisiaj?-zapytałam rozciągając się
-Myślałam o tym opuszczonym stadionie za laskiem.Ponoć jest tam bardzo dobra bieżnia.To co?
-Jasne -ruszyłyśmy truchtem.Przez jakieś 15 minut przez las biegłyśmy w ciszy ale zawsze tak było.Na początku nigdy nie rozmawiałyśmy bo szybko się męczyłyśmy.
-Perrie mogę Cię o coś spytać?
-No pewnie co chcesz wiedzieć-spojrzała na mnie.No dobra jak to teraz dobrze rozegrać nie mogę powiedzieć jej w prost że podoba się mojemu braciszkowi.Zresztą jak by on się o tym dowiedział to by chyba mnie zabił.
-Masz kogoś na oku?-uniosłam brew
-Yyyy....może-odwróciła wzrok.Kurde co oni mają z tym wzrokiem.I co dalej przecież jak się spytam kto to to i tak mi nie powie.Ale zaraz jak mi nie powie to będzie ktoś kogo znam a więc może i Zayn.
-Serio kogo?-błagam powiedz mi błagam.No ja chyba zwariuje.
-Taki jeden nie znasz
-Na pewno go nie znam?-uśmiechnęłam się lekko pod nosem tak by tego nie zauważyła.Zresztą cały czas patrzyła gdzieś w głąb lasu.
-Może usiądziemy bo się trochę zmęczyłam-usiadła  pod jednym drzewem opierając się o nie plecami.A więc zmiana tematu dobra ale nie na długo ja tak łatwo nie odpuszczę.
-Jasne ja też się już trochę zmęczyłam za szybkie tempo.
-Yhmm..-zaczęła  bawić się palcami
-Ej no widzę że Cię coś gnębi i jestem pewna że chodzi o to moje pytanie.Mi możesz powiedzieć kto to jest obiecuję że nie wygadam.-milczała cały czas bawiąc się palcami.No dobra nie chce tak to inaczej
-Czy to James?
-Nie no co ty-spojrzała na mnie dużymi oczami
-Hmmm...to może...może Niall
-Nie nie zgaduj bo i tak nigdy nie zgadniesz
-To to może Zayn -milczała nie zaprzeczyła.A jednak wiedziałam hueheuheu o to czas na rundę drugą trzeba ich jakoś ze sobą umówić.-Czyli też nie-udawałam głupią.Blondynka tylko westchnęła pod nosem co oznaczało jedno.To Zayn jej się podoba.-Wiesz co nie martw się tym.Może wpadniesz dzisiaj do mnie na kolację będzie Niall,a nie chcę siedzieć sama pomiędzy dwójką chłopaków to mnie przytłacza-zaśmiałam się pod nosem
-Okej mogę wpaść o której?
-Tak koło 18.00?-spojrzałam na nią
-Ok.Wiesz co nie mam siły biec dalej wracamy?-zapytała
-Jasne ja też już ledwo co żyję.
                                                                       ****************
-Zayn- krzyknęłam wchodząc do domu.
-Czego się drzesz-wyszedł z salonu w tym czasie ja ściągałam swoje air maxy.
-Będziemy mieć dzisiaj gościa na kolacji.
-No łał przecież mówiłem Ci że Niall przychodzi-ruszyłam w stronę schodów.Ałaa.. moje nogi.Po za tym jakiego ja mam tępego brata to szok.
-Nie o niego mi chodzi idioto tylko o Perrie-Zayn stanął jak słup
-C-co?-ledwo co wydukał
-Gówno.Perrie dzisiaj przychodzi na kolację.-zaczęłam się szczerzyć
-Zabiję Ciebie kiedyś za to.
-Też Cię kocham-zamknęłam za sobą drzwi.Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to świecący telefon.Przed chwilą musiałam dostać sms.Podeszłam po czym odblokowałam ekran telefonu.Nie znałam tego numeru.



Łał nie ukrył numeru.Po za tym czego on kurwa ode mnie chce.Może powinnam pokazać te sms Zaynowi.Chociaż on narobi szumu tam gdzie go nie potrzeba.Ale może jednak powinnam on mnie śledził.Zaczynam się po woli bać.


Wystraszyłam się to już nie były żarty.W co on się wkręcił.Muszę z nim porozmawiać..Ścisnęłam telefon tak aż pobielały mi knykcie.Nie zostawię tak tego potrzebuję wyjaśnień teraz.Otworzyłam z hukiem drzwi i zbiegłam po schodach na dół.
-Zayn-krzyknęłam,ale odpowiedziała mi cisze-Zayn do cholery gdzie jesteś-krzyknęłam ponownie
-W kuchni nie drzyj się tak ktoś musi przecież gotować jak się naprosiło gości-spojrzał na mnie gniewnie gdy weszłam przez drzwi
-Przecież to dopiero o 18-zmarszczyłam brwi
-No i chce by było idealnie-spuścił głowę i się zarumienił haha awww.. no nie mój braciszek się rumieni.Gdyby nie to że byłam na niego wkurwiona na maksa to bym mu zrobiła teraz zdjęcie
-Dobra nie ważne.Możesz mi to wyjaśnić-podałam mu mojego białego iPhona
-Dawałaś mu swój numer-krzyknął mierząc mnie wrogo spojrzeniem
-Oczywiście że nie nie jestem taka głupia.Czego on ode mnie chcę?A może raczej powinnam Ciebie zapytać o co tu kurwa chodzi w coś ty się znowu wkręcił.
-Nie przeklinaj-warknął i dalej wpatrywał się w ekran telefonu-Dzwonił do Ciebie
-Nie.Zayn musimy to zgłosić na policję.
-Nie-krzyknął-To tylko pogorszy sprawę ja się tym zajmę nie przejmuj się.
-Jak ja mam się nie przejmować jak on mi grozi.
-On Ci nic nie zrobi to jebany dupek po za tym poproszę Nialla by miał na Ciebie oku
-Co?Nie potrzebuje niańki
-Nie dyskutuj okej chyba że wolisz mieć za niańkę pana Stylesa mogę Ci to spokojnie załatwić.
-Ja z tobą dyskutować ha i tak to nic nie da.Zawsze stawiasz na swoim.-burknęłam pod nosem.
-Zostań w domu i nigdzie się nie ruszaj ani nikomu nie otwieraj-powiedział ubierając buty
-Zayn gdzie ty idziesz do jasnej cholery
-Nie twoja sprawa rób to co Ci każde rozumiesz
-Uważaj na siebie-powiedziałam jeszcze zanim zniknął za drzwiami.Szybko zamknęłam je na patent i ruszyłam do kuchni.
                                                                     *********
Spojrzałam na zegarek dochodziła 15.Zayna nie było już prawie 4 godziny,a ja siedziałam jak na szpilce.Wpatrywałam się w wyłączony telewizor i czekałam choćby na głupi telefon.Nic kompletnie.Nagle mój telefon zaczął dzwonić bez namysłu odebrałam nie patrząc na to kto dzwoni.
-Halo!
-Cześć córuś!
-Aaa...to ty mamo cześć.Coś się stało.
-Z tatą mamy problemy w firmie i do końca tygodnia musimy zostać w Los Angeles.
-Aha okej-czemu mnie to nie dziwi.Jasne problemy w firmie.Zawszę się tak tłumaczą.
-Prześlemy wam jeszcze dzisiaj na konto pieniądze.Pa
-Pa
Żadnego nawet głupiego kocham Cię.No tak pieniądze pieniądze i jeszcze raz pieniądze.Nagle moje przemyślenia wyrwał dźwięk przekręcanego się klucza w zamku.Szybko poderwałam się na równe nogi i niczym torpeda wleciałam do przed pokoju.
-O mój boże Zayn nic Ci nie jest-rzuciłam się na niego.Lecz po chwili szybko się od niego oderwałam.I spojrzałam na jego twarz.Miał rozcięty łuk brwiowy i wargę która strasznie krwawiła.-Biłeś się-wyszeptałam-Znowu Zayn.O co tu chodzi?-prawie krzyknęłam prowadząc go do łazienki.-Siadaj -wskazałam na wannę i ruszyłam po apteczkę.
-Nic mi nie jest nie trzeba tego..Auu...-wysyczał czy przytknęłam do jego brwi wacik namoczony wodą utlenioną
-Tak tak nigdy tobie nic nie jest.Masz-podałam mu kolejny wacik-Przytknij sobie do wargi.Zayn proszę muszę wiedzieć o co chodzi-zakleiłam mu rozcięcie nad okiem plastrem i zaczęłam chować wszystkie  rzeczy do apteczki.Przy moim braciszku mogła bym zostać pielęgniarką.
-Nie musisz nic wiedzieć.Po prostu masz na siebie uważać a najlepiej w ogóle nie wychodzić z domu.
-Zayn do cholery ja mam szkołę ostatni rok nie mogę tego zostawić.
-Dlatego Niall będzie Cię chronił.-wyszedł z łazienki a ja za nim
-Ale przed czym?Zayn to zaczyna mnie już irytować.Muszę..
-Nie nie musisz ty chcesz wiedzieć,ale się tak nie stanie rozumiesz.Nie mogę sobie pozwolić na to  by coś Ci się stało.-Ughh...jaki on jest wkurzający.
-Jeżeli mi nie powiesz nie mam zamiaru się Ciebie słuchać
-Nie masz wyjścia musisz rozumiesz!
-Ta już widzisz-zaczęłam ubierać buty-Właśnie wychodzę
-Rose-warknął i złapał mnie za ramię
-Nie.Powiesz mi prawdę?!
-Zwariowałaś!
-Pa Zayn-wyszłam i trzasnęłam drzwiami.On mnie co raz bardziej wkurwia.
Nagle odezwał się mój telefon co oznaczało że dostałam sms.
Kurwa kolejny się na mnie uwziął.Mam ich w dupie.Włożyłam telefon do kieszeni i ruszyłam dalej wzdłuż ulicy.Dostałam kolejny sms mam go gdzieś ponownie schowałam telefon.
Nagle usłyszałam za sobą kroki.Obróciłam się i dostrzegłam jakąś osobę.Była w kapturze był to chyba jakiś chłopak nie powiem napakowany.Wystraszyłam się nie na żarty.Kurde może jednak powinnam zostać w domu.Mój telefon znowu dał o sobie znać.Przyśpieszyłam kroku i chłopak ze mną tak samo.Wyjęłam telefon i szybko odczytałam wiadomość:
         
JAK ŻYCIE MI MIŁE!Nogi zrobiły mi się jak z waty.Muszę zrobić tak jak mi kazał.Po paru sekundach skręciłam w prawo na WordStreet i zaczęłam biec.Gdy się obejrzałam chłopak biegł za mną.Był co raz bliżej,no dobra Rose w szkole miałaś 5 z w-f no to pokaż na co Cię stać.Przyśpieszyłam i nagle z tylnej kieszeni wypadł mi mój iPhone.Kurwa nie mogę się zatrzymać.Trudno to tylko telefon.Szybko skręciłam do jakiejś ciemnej alejki.Czekałam jak chłopak przebiegnie.Lecz nic takiego nie nastąpiło.Dopiero po chwili zaczęłam sobie uświadamiać co się właśnie stało.Ja mogłam zostać pobita lub nawet zabita.Nie nie popuszczę teraz Malikowi musi mi powiedzieć o co chodzi.Chciałam się już wychylić by zobaczyć co się dzieję.Ale nagle ktoś złapał mnie od tyłu i zatkał buzię ręką.Chciałam krzyczeć zaczęłam się szarpać ale to nic nie dawało.
-Uspokój się-szepnął mi do ucha bardzo znany głos.To on.-Teraz Cię puszczę nie waż się krzyczeć ani uciekać bo to się dla ciebie dobrze nie skończy.Rozumiesz?!-pokiwałam głową i po chwili byłam już wolna.
Oparłam się plecami o mur i zaczęłam głęboko oddychać.-To chyba twoje-Harry podał mi mojego iPhona.
-Dzięki-mruknęłam i wzięłam mój sprzęt od chłopaka.Cała szybka była zbita.Nagle zaczął wibrować a na pobitym ekranie zaczęło migać zdjęcie Zayna.Co mam teraz zrobić?!Nie myśląc o konsekwencjach nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
-Zayn nie będzie zadowolony
-Mam to w dupie-warknęłam-Możesz mi wytłumaczyć o co tu chodzi-spojrzałam mu w oczy.Łał jaka piękna zieleń.Taki dupek a jakie ma piękne oczy.
-Hah słodka jesteś jak się złościsz.Chyba powinnaś wrócić do domu.Chodź-pociągnął mnie za rękę.
-Nigdzie z tobą nie idę-wyszarpałam się 
-Jak chcesz tylko potem nie płacz jak Ci się coś stanie.To nie bezpieczna dzielnica.-Czemu on musi mieć racje.Ugh...Zaraz zaraz on sobie idzie.Nie myśląc o konsekwencjach ruszyłam za nim
-Okej zaczekaj-dobiegłam do niego.



















czwartek, 13 marca 2014

Rozdział 1

-Nie,nie,puść mnie hahaha...James proszę.
-O nie ma szans obiecałaś,że mną zatańczysz.
-No dobra tylko mnie postaw na nogi-byłam już nieźle wstawiona.Zresztą jak i inni moi przyjaciele.W domu miałam być 3 godziny temu,mój braciszek nie będzie zadowolony ,ale teraz najmniej mnie to obchodzi.Jestem przecież pełnoletnia i mam prawo robić wszystko co mi się podoba,a jemu nic do tego.
Gorzej jak zacznie mnie szukać wtedy już nie będzie miło.Razem z Jamesem wywijałam na parkiecie.Ruszałam całym swoim ciałem w rytm muzyki.Poczułam jak mój telefon wibruje w kieszeni.Nie zwracając uwagi na ludzi przepychałam się by jak najszybciej dostać się na zewnątrz.Wyjęłam telefon ze swoich spodni.Co ledwo mi się udało były naprawdę ciasne.Spojrzałam na wyświetlacz gdzie ujrzałam zdjęcie mojego braciszka.Tego właśnie się obawiałam.Byłam już coraz bliżej wyjścia gdy nagle na kogoś wpadłam.
-Yyy..przepraszam-wydukałam.Przede mną stał chłopak chyba w moim wieku.Wysoki brunet ,gdy spojrzałam mu w oczy od razu się rozpłynęłam.Jego oczy były takie głębokie.Były piękne.Ta ich zieleń po prostu oszałamiająca.Miał mnóstwo tatuaży na ciele.Nie powiem wyglądał całkiem seksownie.Dopiero po chwili się otrząsnęłam gdy mój iPhone ponownie dał o sobie znać w mojej dłoni.
-Uważaj jak chodzisz piękna-złapał mnie za ramiona,a po moim ciele momentalnie przeszły dreszcze.Boże co się ze mną dzieję.Chłopak chyba to zauważył bo uśmiechnął się pod nosem.
-Sorry-wyszeptałam i wyminęłam go wychodząc na świeże powietrze.Nacisnęłam zieloną słuchawkę na ekranie iPhona.Tak szybko jak przystawiłam go do ucha tak samo szybko odsunęłam
-Masz przejebane,czekaj na mnie przed klubem.Wiem gdzie jesteś.Nie waż się nawet nigdzie uciiekać bo to tylko pogorszy twoją sytuację-po czym usłyszałam dźwięk przerywanego połączenia.Wróciłam do klubu zabierając swoją torebkę i kurtkę.Po chwili znowu kierowałam się do wyjścia.Gdy byłam już za drzwiami.Usłyszałam krzyki...ktoś się kłócił.Znałam ten głos i to bardzo dobrze to James.Szybko zbiegłam po schodkach,mało co się nie wywalając.Cały czas szumiało mi w głowie coś czuję że jutro będzie niezły kac.Skierowałam się na tyły klubu z kąt dochodziły krzyki.Mam nadzieję że inni goście nic nie słyszeli muzyka na prawdę głośno grała.Plecami przylgnęłam do ściany i po woli zaczęłam się wychylać.Zobaczyłam Jamesa który był przyciśnięty do ściany przez jakiś dwóch kolesi,a jeszcze jeden stał na przeciwko mojego przyjaciela.W co on się kurwa znowu wkopał.?!
-Gdzie oni są?-krzyknął loczek.Zaraz zaraz loczek...próbowałam przyjrzeć mu się bardziej.Byłam w 99% pewna że to ten sam chłopak na którego jakieś parę minut temu wpadłam.
-Nie wiem-krzyknął James.Tamten tylko machnął ręką,a jeden z kolesi przywalił Jamesowi w brzuch tak że chłopak zgiął się w pół.Wystraszyłam się.Nie wiedziałam co robić.Może powinnam zadzwonić na policję.Nagle mój telefon znowu dał o sobie znać.Kurwa co jest przecież miałam włączoną wibrację.Miałam nadzieję że żaden z nich tego nie usłyszał dzwonka.Odebrałam telefon i już miałam wyszeptać do słuchawki że idę.Lecz ktoś mi go wyrwał.
-Proszę,proszę kogo my tu mamy-to był on.Te oczy.Zapamiętałam je.Może dla tego że tak bardzo się w nie dzisiaj wpatrywałam.Spojrzał na moją komórkę po czym gdy zobaczył zdjęcie mojego brata uśmiechnął się szeroko.-Czekamy za klubem-warknął do słuchawki i przerwał połączenie.Stałam tam jak wmurowana w ziemię.Nie miałam pojęcia co robić.Jakiś głos wołał w mojej głowie "Uciekaj idiotko oni są niebezpieczni" ale za to drugi nie pozwalał mi zostawić przyjaciela.Nagle chłopak szarpnął mnie za ramię i popchnął na ścianę zaraz przy Jamesie
-Co ty tu kurwa robisz?-wydarł się chłopak.No to super druga osoba która się na mnie wkurwia.Jeszcze tego mi potrzeba.
-Raczej ja powinnam była się ciebie o to spytać.W coś ty się znowu wpakował-krzyknęłam
-Nie powinno Cię to obchodzić.W ogóle nie powinno Ciebie tutaj teraz być.
-Zabiję ją chyba zabiję-usłyszałam krzyki a chwilę potem zobaczyłam mojego brata był z nim razem Niall jego najlepszy kumpel.
-Malik jak miło Ciebie znowu widzieć
-Styles-syknął mój brat-Czego chcesz od mojej siostry-warknął.O co w tym kurwa wszystkim chodzi.To oni się znają ?Z kąt?Co Styles chciał by ode mnie?No tak chociaż wiem jak ma na nazwisko.
-Po prostu pojawiła się w nieodpowiednim miejscu i czasie.Prawda skarbie-mrugnął do mnie.A mnie wzięło na wymioty.Skarbie?Co on sobie myśli.
-Spierdalaj od niej albo Ci przyjebie
-Haha śmieszny jesteś.Po za tym ja się dopiero rozkręcam Malik za dobrze mnie chyba znasz. -oparł się o ścianę odpalając papierosa i się nim zaciągając.Jak to seksownie wygląda.Zaraz wróć o czym ja myślę..to jakiś psychopata przed chwilą bił mojego przyjaciela.-Ładna jest,a wiesz że ja lubię się zabawić-CO?Nawet niech się ten dupek do mnie nie zbliża chodziłam na lekcje boksu i nie zawaham się mu przyłożyć.
-Rose do samochodu już-krzyknął Zayn
-Ale..
-Już powiedziałem-rzucił mi kluczyki które złapałam w locie.
-Do zobaczenia skarbie-krzyknął chłopak
-Spierdalaj-odkrzyknęłam na co on się tylko zaśmiał.
                                                                     ***************
Wsiadłam do samochodu po czym głęboko westchnęłam.Co to kurwa było?Potrząsnęłam głową by wyrzucić to co się stało.Jak on ma na imię?!I co łączy go z moim bratem.Wiem Zayn nie należał do najgrzeczniejszych osób.Już nie raz razem z rodzicami odbieraliśmy go z komisariatu i nie raz wpłacaliśmy kaucję.Dla moich starych pieniądze były najważniejsze mieli ich pod dostatkiem.Ale nigdy nie pamiętali ani o mnie,ani o moim bracie.Od małego Zayn się mną opiekował,a ja nim.Podskoczyłam słysząc trzask drzwi.
-Ciebie już do końca pojebało-Zayn odpalił silnik i ruszył.Dopiero po chwili zauważyłam że nie ma z nami blondyna.
-Gdzie Niall?-nadal wpatrywałam się w drogę przede mną by tylko nie spojrzeć na jego rozgniewaną twarz.Nie cierpiałam tego widoku.
-Nie zmieniaj tematu-warknął-Rozumiem jak pójdziesz do klubu i najebiesz się do nie przytomności.Ale dzisiaj przegięłaś.Wiesz kim jest ten człowiek?Nie masz pojęcia.Harry to zło czyste zło-a więc ma na imię Harry hmmm..ładnie tak samo jak on.Stop nie mogę tak myśleć jeżeli Zayn mówi że to czyste zło wierzę mu.
-Nie masz prawa się do niego zbliżać rozumiesz.-zacisnął dłonie na kierownicy
-Nie mam takiego zamiaru.
-Mam nadzieję.Co ty tam robiłaś?Zresztą nie ważne.
-Zayn
-Co?
-Co łączy Ciebie z nim-Chłopak zmarszczył brwi- chodzi mi o to gdy mówił że znasz go bardzo dobrze.
-Po prostu trzymaj się jak najdalej od takiego towarzystwa jak on.A jak gdzieś ich zobaczysz omijaj szerokim łukiem.
-Nie powiesz mi prawda-westchnęłam.Tak bardzo chciałam to wiedzieć.Jestem dziewczyną która zalicza się do tych ciekawskich.
-Nie w tym świecie Rose-jego głos złagodniał .Ufff...chociaż teraz mi się upiekło.Do końca drogi się nie odzywałam.Gdy tylko dotarliśmy do domu od razu ruszyłam do swojego pokoju.Tak jak się spodziewałam rodziców nie było.Co mnie wcale nie dziwi.Gdy zamknęłam za sobą drzwi rzuciłam się na swoje łóżko.Było ogromne.Nigdy moi rodzice nie żałowali mi ani Zaynowi pieniędzy.Ale o tym to już chyba wspomniałam.Wystarczyło tylko spojrzeć na nasz dom była to ogromna willa.Lecz ja nie chciałam tych wszystkich luksusów tego całego gówna.Chociaż raz chciałam spędzić z rodzicami jeden cały dzień.Żeby przejęli  się mną chociaż na chwilę.Mogłam sobie o tym tylko pomarzyć.Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę łazienki.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w piżamę czyt.krótkie spodenki i długa rozciągnięta bluzka.Szybko wróciłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko zatapiając w miękkiej i pachnącej świeżością pościeli.Co oznaczało że Eve sprzątała dzisiaj w moim pokoju.Eve była naszą pomocą domową.Kiedyś była moją i Zayna nianią.Bardzo ją lubiłam była dla mnie jak babcia.Z poduszki obok podniosłam swojego iPhona.Miałam jedną wiadomość

Byłam w szoku z kąt on do cholery ma mój numer telefonu.Szybko odrzuciłam telefon na poduszkę i podniosłam się tak że plecami opierałam się o ścianę.O co mu chodzi w co się wpakowałam?Zresztą nie boję się jego.I tak więcej go już nie spotkam....mam taką nadzieję.