-O nie ma szans obiecałaś,że mną zatańczysz.
-No dobra tylko mnie postaw na nogi-byłam już nieźle wstawiona.Zresztą jak i inni moi przyjaciele.W domu miałam być 3 godziny temu,mój braciszek nie będzie zadowolony ,ale teraz najmniej mnie to obchodzi.Jestem przecież pełnoletnia i mam prawo robić wszystko co mi się podoba,a jemu nic do tego.
Gorzej jak zacznie mnie szukać wtedy już nie będzie miło.Razem z Jamesem wywijałam na parkiecie.Ruszałam całym swoim ciałem w rytm muzyki.Poczułam jak mój telefon wibruje w kieszeni.Nie zwracając uwagi na ludzi przepychałam się by jak najszybciej dostać się na zewnątrz.Wyjęłam telefon ze swoich spodni.Co ledwo mi się udało były naprawdę ciasne.Spojrzałam na wyświetlacz gdzie ujrzałam zdjęcie mojego braciszka.Tego właśnie się obawiałam.Byłam już coraz bliżej wyjścia gdy nagle na kogoś wpadłam.
-Yyy..przepraszam-wydukałam.Przede mną stał chłopak chyba w moim wieku.Wysoki brunet ,gdy spojrzałam mu w oczy od razu się rozpłynęłam.Jego oczy były takie głębokie.Były piękne.Ta ich zieleń po prostu oszałamiająca.Miał mnóstwo tatuaży na ciele.Nie powiem wyglądał całkiem seksownie.Dopiero po chwili się otrząsnęłam gdy mój iPhone ponownie dał o sobie znać w mojej dłoni.
-Uważaj jak chodzisz piękna-złapał mnie za ramiona,a po moim ciele momentalnie przeszły dreszcze.Boże co się ze mną dzieję.Chłopak chyba to zauważył bo uśmiechnął się pod nosem.
-Sorry-wyszeptałam i wyminęłam go wychodząc na świeże powietrze.Nacisnęłam zieloną słuchawkę na ekranie iPhona.Tak szybko jak przystawiłam go do ucha tak samo szybko odsunęłam
-Masz przejebane,czekaj na mnie przed klubem.Wiem gdzie jesteś.Nie waż się nawet nigdzie uciiekać bo to tylko pogorszy twoją sytuację-po czym usłyszałam dźwięk przerywanego połączenia.Wróciłam do klubu zabierając swoją torebkę i kurtkę.Po chwili znowu kierowałam się do wyjścia.Gdy byłam już za drzwiami.Usłyszałam krzyki...ktoś się kłócił.Znałam ten głos i to bardzo dobrze to James.Szybko zbiegłam po schodkach,mało co się nie wywalając.Cały czas szumiało mi w głowie coś czuję że jutro będzie niezły kac.Skierowałam się na tyły klubu z kąt dochodziły krzyki.Mam nadzieję że inni goście nic nie słyszeli muzyka na prawdę głośno grała.Plecami przylgnęłam do ściany i po woli zaczęłam się wychylać.Zobaczyłam Jamesa który był przyciśnięty do ściany przez jakiś dwóch kolesi,a jeszcze jeden stał na przeciwko mojego przyjaciela.W co on się kurwa znowu wkopał.?!
-Gdzie oni są?-krzyknął loczek.Zaraz zaraz loczek...próbowałam przyjrzeć mu się bardziej.Byłam w 99% pewna że to ten sam chłopak na którego jakieś parę minut temu wpadłam.
-Nie wiem-krzyknął James.Tamten tylko machnął ręką,a jeden z kolesi przywalił Jamesowi w brzuch tak że chłopak zgiął się w pół.Wystraszyłam się.Nie wiedziałam co robić.Może powinnam zadzwonić na policję.Nagle mój telefon znowu dał o sobie znać.Kurwa co jest przecież miałam włączoną wibrację.Miałam nadzieję że żaden z nich tego nie usłyszał dzwonka.Odebrałam telefon i już miałam wyszeptać do słuchawki że idę.Lecz ktoś mi go wyrwał.
-Proszę,proszę kogo my tu mamy-to był on.Te oczy.Zapamiętałam je.Może dla tego że tak bardzo się w nie dzisiaj wpatrywałam.Spojrzał na moją komórkę po czym gdy zobaczył zdjęcie mojego brata uśmiechnął się szeroko.-Czekamy za klubem-warknął do słuchawki i przerwał połączenie.Stałam tam jak wmurowana w ziemię.Nie miałam pojęcia co robić.Jakiś głos wołał w mojej głowie "Uciekaj idiotko oni są niebezpieczni" ale za to drugi nie pozwalał mi zostawić przyjaciela.Nagle chłopak szarpnął mnie za ramię i popchnął na ścianę zaraz przy Jamesie
-Co ty tu kurwa robisz?-wydarł się chłopak.No to super druga osoba która się na mnie wkurwia.Jeszcze tego mi potrzeba.
-Raczej ja powinnam była się ciebie o to spytać.W coś ty się znowu wpakował-krzyknęłam
-Nie powinno Cię to obchodzić.W ogóle nie powinno Ciebie tutaj teraz być.
-Zabiję ją chyba zabiję-usłyszałam krzyki a chwilę potem zobaczyłam mojego brata był z nim razem Niall jego najlepszy kumpel.
-Malik jak miło Ciebie znowu widzieć
-Styles-syknął mój brat-Czego chcesz od mojej siostry-warknął.O co w tym kurwa wszystkim chodzi.To oni się znają ?Z kąt?Co Styles chciał by ode mnie?No tak chociaż wiem jak ma na nazwisko.
-Po prostu pojawiła się w nieodpowiednim miejscu i czasie.Prawda skarbie-mrugnął do mnie.A mnie wzięło na wymioty.Skarbie?Co on sobie myśli.
-Spierdalaj od niej albo Ci przyjebie
-Haha śmieszny jesteś.Po za tym ja się dopiero rozkręcam Malik za dobrze mnie chyba znasz. -oparł się o ścianę odpalając papierosa i się nim zaciągając.Jak to seksownie wygląda.Zaraz wróć o czym ja myślę..to jakiś psychopata przed chwilą bił mojego przyjaciela.-Ładna jest,a wiesz że ja lubię się zabawić-CO?Nawet niech się ten dupek do mnie nie zbliża chodziłam na lekcje boksu i nie zawaham się mu przyłożyć.
-Rose do samochodu już-krzyknął Zayn
-Ale..
-Już powiedziałem-rzucił mi kluczyki które złapałam w locie.
-Do zobaczenia skarbie-krzyknął chłopak
-Spierdalaj-odkrzyknęłam na co on się tylko zaśmiał.
***************
Wsiadłam do samochodu po czym głęboko westchnęłam.Co to kurwa było?Potrząsnęłam głową by wyrzucić to co się stało.Jak on ma na imię?!I co łączy go z moim bratem.Wiem Zayn nie należał do najgrzeczniejszych osób.Już nie raz razem z rodzicami odbieraliśmy go z komisariatu i nie raz wpłacaliśmy kaucję.Dla moich starych pieniądze były najważniejsze mieli ich pod dostatkiem.Ale nigdy nie pamiętali ani o mnie,ani o moim bracie.Od małego Zayn się mną opiekował,a ja nim.Podskoczyłam słysząc trzask drzwi.
-Ciebie już do końca pojebało-Zayn odpalił silnik i ruszył.Dopiero po chwili zauważyłam że nie ma z nami blondyna.
-Gdzie Niall?-nadal wpatrywałam się w drogę przede mną by tylko nie spojrzeć na jego rozgniewaną twarz.Nie cierpiałam tego widoku.
-Nie zmieniaj tematu-warknął-Rozumiem jak pójdziesz do klubu i najebiesz się do nie przytomności.Ale dzisiaj przegięłaś.Wiesz kim jest ten człowiek?Nie masz pojęcia.Harry to zło czyste zło-a więc ma na imię Harry hmmm..ładnie tak samo jak on.Stop nie mogę tak myśleć jeżeli Zayn mówi że to czyste zło wierzę mu.
-Nie masz prawa się do niego zbliżać rozumiesz.-zacisnął dłonie na kierownicy
-Nie mam takiego zamiaru.
-Mam nadzieję.Co ty tam robiłaś?Zresztą nie ważne.
-Zayn
-Co?
-Co łączy Ciebie z nim-Chłopak zmarszczył brwi- chodzi mi o to gdy mówił że znasz go bardzo dobrze.
-Po prostu trzymaj się jak najdalej od takiego towarzystwa jak on.A jak gdzieś ich zobaczysz omijaj szerokim łukiem.
-Nie powiesz mi prawda-westchnęłam.Tak bardzo chciałam to wiedzieć.Jestem dziewczyną która zalicza się do tych ciekawskich.
-Nie w tym świecie Rose-jego głos złagodniał .Ufff...chociaż teraz mi się upiekło.Do końca drogi się nie odzywałam.Gdy tylko dotarliśmy do domu od razu ruszyłam do swojego pokoju.Tak jak się spodziewałam rodziców nie było.Co mnie wcale nie dziwi.Gdy zamknęłam za sobą drzwi rzuciłam się na swoje łóżko.Było ogromne.Nigdy moi rodzice nie żałowali mi ani Zaynowi pieniędzy.Ale o tym to już chyba wspomniałam.Wystarczyło tylko spojrzeć na nasz dom była to ogromna willa.Lecz ja nie chciałam tych wszystkich luksusów tego całego gówna.Chociaż raz chciałam spędzić z rodzicami jeden cały dzień.Żeby przejęli się mną chociaż na chwilę.Mogłam sobie o tym tylko pomarzyć.Wstałam z łóżka i ruszyłam w stronę łazienki.Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w piżamę czyt.krótkie spodenki i długa rozciągnięta bluzka.Szybko wróciłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko zatapiając w miękkiej i pachnącej świeżością pościeli.Co oznaczało że Eve sprzątała dzisiaj w moim pokoju.Eve była naszą pomocą domową.Kiedyś była moją i Zayna nianią.Bardzo ją lubiłam była dla mnie jak babcia.Z poduszki obok podniosłam swojego iPhona.Miałam jedną wiadomość
