Translate

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rozdział 2

Kto się dobija tak wcześnie.W pościeli wymacałam ręką iPhona i nie patrząc na ekran odebrałam połączenie.
-Halo.-powiedziałam zaspanym głosem i ziewnęłam.
-Rose?!-usłyszałam głos mojej przyjaciółki.
-Czego?!-warknęłam-Kobieto wiesz która jest godzina?-ponownie czułam jak zasypiam.
-Jest 10.00 czekam na ciebie już od 15 minut koło parku,a ty se smacznie chrapiesz.
-Nie mam siły dzisiaj na bieganie.
-O nie,nie moja droga daje Ci 15 minut i będę czekała  na Ciebie pod domem,a jak nie zejdziesz wtedy ja zainterweniuje,a wiesz co to oznacza.
-Dobra,dobra zaraz będę gotowa.-rozłączyłam się i po woli zaczęłam się wysuwać z łóżka.Podeszłam do garderoby gdzie wygrzebałam mój dres i przeszłam do łazienki.Jestem wykończona.Przez pół nocy nie mogłam zasnąć cały czas myślałam o tym sms-ie "Miej oczy do o koła głowy...".Co to miało oznaczać czy on mi czymś groził.Po paru minutach byłam już gotowa.Prysznic miałam zamiar wziąć dopiero po bieganiu.Włosy związałam gumką i ruszyłam na dół.W kuchni w przy stole siedział już mój braciszek i zajadał się tostami.
-Zrobiłem Ci śniadanie-rzucił obojętnie
-Dzięki zjem jak wrócę
-Znowu idziesz biegać z Perrie.
-Przecież ona mi żyć nie da-chwyciłam butelkę wody
-A co właściwie u niej słychać?!-spuścił wzrok na gazetę która leżała na stole przed nim.
-A coś ty taki ciekawy nigdy Cię to nie obchodziło-zaśmiałam się i wzięłam łyk wody po czym za chwilę ją wyplułam do zlewu-No nie!-krzyknęłam i zaczęłam się szczerzyć jak głupia
-Co ci?-spojrzał szybko po czym odwrócił wzrok,znowu.Zawsze tak robił jak się czegoś wstydził
-Podoba Ci się!!-krzyknęłam jak małe dziecko które dostało jakiś prezent.No nie wierzę mojemu braciszkowi podoba się Perrie.Fakt znali się bardzo dobrze była nawet w jego wieku no i nie powiem brzydka to ona nie jest.
-Co?Nie!Bzdury gadasz!?Spytałem się tylko co u niej słychać!-warknął
-Nie pytasz się nigdy bez powodu.-dalej szczerzyłam się jak głupia
-Odwaliło Ci po wczorajszym-skierował się w stronę schodów.Oj Malik za dobrze Cię znam.
-No wiesz tak czy siak ona jest już zajęta.
-Co?-szybko odwrócił się w połowie schodów i złapał barierki.
-Żartuje!Ha mam cię a jednak Ci się podoba!
-Wal się!-krzyknął i usłyszałam już tylko trzask drzwi od jego pokoju.Wzięłam jeszcze łyk wody i ruszyłam przed dom gdzie czekała już na mnie blondynka.
-No to rozgrzewkę mam już za sobą.-dziewczyna złapała się furtki .Ledwo co łapała oddech.Ale o tym myślałam teraz najmniej.Bardziej ciekawiło mnie to,czy ona też czuję coś do Zayna.Braciszek pewnie się wkurzy,że bawię się w swatkę ale wyjdzie mu to tylko na dobre.
-To gdzie dzisiaj?-zapytałam rozciągając się
-Myślałam o tym opuszczonym stadionie za laskiem.Ponoć jest tam bardzo dobra bieżnia.To co?
-Jasne -ruszyłyśmy truchtem.Przez jakieś 15 minut przez las biegłyśmy w ciszy ale zawsze tak było.Na początku nigdy nie rozmawiałyśmy bo szybko się męczyłyśmy.
-Perrie mogę Cię o coś spytać?
-No pewnie co chcesz wiedzieć-spojrzała na mnie.No dobra jak to teraz dobrze rozegrać nie mogę powiedzieć jej w prost że podoba się mojemu braciszkowi.Zresztą jak by on się o tym dowiedział to by chyba mnie zabił.
-Masz kogoś na oku?-uniosłam brew
-Yyyy....może-odwróciła wzrok.Kurde co oni mają z tym wzrokiem.I co dalej przecież jak się spytam kto to to i tak mi nie powie.Ale zaraz jak mi nie powie to będzie ktoś kogo znam a więc może i Zayn.
-Serio kogo?-błagam powiedz mi błagam.No ja chyba zwariuje.
-Taki jeden nie znasz
-Na pewno go nie znam?-uśmiechnęłam się lekko pod nosem tak by tego nie zauważyła.Zresztą cały czas patrzyła gdzieś w głąb lasu.
-Może usiądziemy bo się trochę zmęczyłam-usiadła  pod jednym drzewem opierając się o nie plecami.A więc zmiana tematu dobra ale nie na długo ja tak łatwo nie odpuszczę.
-Jasne ja też się już trochę zmęczyłam za szybkie tempo.
-Yhmm..-zaczęła  bawić się palcami
-Ej no widzę że Cię coś gnębi i jestem pewna że chodzi o to moje pytanie.Mi możesz powiedzieć kto to jest obiecuję że nie wygadam.-milczała cały czas bawiąc się palcami.No dobra nie chce tak to inaczej
-Czy to James?
-Nie no co ty-spojrzała na mnie dużymi oczami
-Hmmm...to może...może Niall
-Nie nie zgaduj bo i tak nigdy nie zgadniesz
-To to może Zayn -milczała nie zaprzeczyła.A jednak wiedziałam hueheuheu o to czas na rundę drugą trzeba ich jakoś ze sobą umówić.-Czyli też nie-udawałam głupią.Blondynka tylko westchnęła pod nosem co oznaczało jedno.To Zayn jej się podoba.-Wiesz co nie martw się tym.Może wpadniesz dzisiaj do mnie na kolację będzie Niall,a nie chcę siedzieć sama pomiędzy dwójką chłopaków to mnie przytłacza-zaśmiałam się pod nosem
-Okej mogę wpaść o której?
-Tak koło 18.00?-spojrzałam na nią
-Ok.Wiesz co nie mam siły biec dalej wracamy?-zapytała
-Jasne ja też już ledwo co żyję.
                                                                       ****************
-Zayn- krzyknęłam wchodząc do domu.
-Czego się drzesz-wyszedł z salonu w tym czasie ja ściągałam swoje air maxy.
-Będziemy mieć dzisiaj gościa na kolacji.
-No łał przecież mówiłem Ci że Niall przychodzi-ruszyłam w stronę schodów.Ałaa.. moje nogi.Po za tym jakiego ja mam tępego brata to szok.
-Nie o niego mi chodzi idioto tylko o Perrie-Zayn stanął jak słup
-C-co?-ledwo co wydukał
-Gówno.Perrie dzisiaj przychodzi na kolację.-zaczęłam się szczerzyć
-Zabiję Ciebie kiedyś za to.
-Też Cię kocham-zamknęłam za sobą drzwi.Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to świecący telefon.Przed chwilą musiałam dostać sms.Podeszłam po czym odblokowałam ekran telefonu.Nie znałam tego numeru.



Łał nie ukrył numeru.Po za tym czego on kurwa ode mnie chce.Może powinnam pokazać te sms Zaynowi.Chociaż on narobi szumu tam gdzie go nie potrzeba.Ale może jednak powinnam on mnie śledził.Zaczynam się po woli bać.


Wystraszyłam się to już nie były żarty.W co on się wkręcił.Muszę z nim porozmawiać..Ścisnęłam telefon tak aż pobielały mi knykcie.Nie zostawię tak tego potrzebuję wyjaśnień teraz.Otworzyłam z hukiem drzwi i zbiegłam po schodach na dół.
-Zayn-krzyknęłam,ale odpowiedziała mi cisze-Zayn do cholery gdzie jesteś-krzyknęłam ponownie
-W kuchni nie drzyj się tak ktoś musi przecież gotować jak się naprosiło gości-spojrzał na mnie gniewnie gdy weszłam przez drzwi
-Przecież to dopiero o 18-zmarszczyłam brwi
-No i chce by było idealnie-spuścił głowę i się zarumienił haha awww.. no nie mój braciszek się rumieni.Gdyby nie to że byłam na niego wkurwiona na maksa to bym mu zrobiła teraz zdjęcie
-Dobra nie ważne.Możesz mi to wyjaśnić-podałam mu mojego białego iPhona
-Dawałaś mu swój numer-krzyknął mierząc mnie wrogo spojrzeniem
-Oczywiście że nie nie jestem taka głupia.Czego on ode mnie chcę?A może raczej powinnam Ciebie zapytać o co tu kurwa chodzi w coś ty się znowu wkręcił.
-Nie przeklinaj-warknął i dalej wpatrywał się w ekran telefonu-Dzwonił do Ciebie
-Nie.Zayn musimy to zgłosić na policję.
-Nie-krzyknął-To tylko pogorszy sprawę ja się tym zajmę nie przejmuj się.
-Jak ja mam się nie przejmować jak on mi grozi.
-On Ci nic nie zrobi to jebany dupek po za tym poproszę Nialla by miał na Ciebie oku
-Co?Nie potrzebuje niańki
-Nie dyskutuj okej chyba że wolisz mieć za niańkę pana Stylesa mogę Ci to spokojnie załatwić.
-Ja z tobą dyskutować ha i tak to nic nie da.Zawsze stawiasz na swoim.-burknęłam pod nosem.
-Zostań w domu i nigdzie się nie ruszaj ani nikomu nie otwieraj-powiedział ubierając buty
-Zayn gdzie ty idziesz do jasnej cholery
-Nie twoja sprawa rób to co Ci każde rozumiesz
-Uważaj na siebie-powiedziałam jeszcze zanim zniknął za drzwiami.Szybko zamknęłam je na patent i ruszyłam do kuchni.
                                                                     *********
Spojrzałam na zegarek dochodziła 15.Zayna nie było już prawie 4 godziny,a ja siedziałam jak na szpilce.Wpatrywałam się w wyłączony telewizor i czekałam choćby na głupi telefon.Nic kompletnie.Nagle mój telefon zaczął dzwonić bez namysłu odebrałam nie patrząc na to kto dzwoni.
-Halo!
-Cześć córuś!
-Aaa...to ty mamo cześć.Coś się stało.
-Z tatą mamy problemy w firmie i do końca tygodnia musimy zostać w Los Angeles.
-Aha okej-czemu mnie to nie dziwi.Jasne problemy w firmie.Zawszę się tak tłumaczą.
-Prześlemy wam jeszcze dzisiaj na konto pieniądze.Pa
-Pa
Żadnego nawet głupiego kocham Cię.No tak pieniądze pieniądze i jeszcze raz pieniądze.Nagle moje przemyślenia wyrwał dźwięk przekręcanego się klucza w zamku.Szybko poderwałam się na równe nogi i niczym torpeda wleciałam do przed pokoju.
-O mój boże Zayn nic Ci nie jest-rzuciłam się na niego.Lecz po chwili szybko się od niego oderwałam.I spojrzałam na jego twarz.Miał rozcięty łuk brwiowy i wargę która strasznie krwawiła.-Biłeś się-wyszeptałam-Znowu Zayn.O co tu chodzi?-prawie krzyknęłam prowadząc go do łazienki.-Siadaj -wskazałam na wannę i ruszyłam po apteczkę.
-Nic mi nie jest nie trzeba tego..Auu...-wysyczał czy przytknęłam do jego brwi wacik namoczony wodą utlenioną
-Tak tak nigdy tobie nic nie jest.Masz-podałam mu kolejny wacik-Przytknij sobie do wargi.Zayn proszę muszę wiedzieć o co chodzi-zakleiłam mu rozcięcie nad okiem plastrem i zaczęłam chować wszystkie  rzeczy do apteczki.Przy moim braciszku mogła bym zostać pielęgniarką.
-Nie musisz nic wiedzieć.Po prostu masz na siebie uważać a najlepiej w ogóle nie wychodzić z domu.
-Zayn do cholery ja mam szkołę ostatni rok nie mogę tego zostawić.
-Dlatego Niall będzie Cię chronił.-wyszedł z łazienki a ja za nim
-Ale przed czym?Zayn to zaczyna mnie już irytować.Muszę..
-Nie nie musisz ty chcesz wiedzieć,ale się tak nie stanie rozumiesz.Nie mogę sobie pozwolić na to  by coś Ci się stało.-Ughh...jaki on jest wkurzający.
-Jeżeli mi nie powiesz nie mam zamiaru się Ciebie słuchać
-Nie masz wyjścia musisz rozumiesz!
-Ta już widzisz-zaczęłam ubierać buty-Właśnie wychodzę
-Rose-warknął i złapał mnie za ramię
-Nie.Powiesz mi prawdę?!
-Zwariowałaś!
-Pa Zayn-wyszłam i trzasnęłam drzwiami.On mnie co raz bardziej wkurwia.
Nagle odezwał się mój telefon co oznaczało że dostałam sms.
Kurwa kolejny się na mnie uwziął.Mam ich w dupie.Włożyłam telefon do kieszeni i ruszyłam dalej wzdłuż ulicy.Dostałam kolejny sms mam go gdzieś ponownie schowałam telefon.
Nagle usłyszałam za sobą kroki.Obróciłam się i dostrzegłam jakąś osobę.Była w kapturze był to chyba jakiś chłopak nie powiem napakowany.Wystraszyłam się nie na żarty.Kurde może jednak powinnam zostać w domu.Mój telefon znowu dał o sobie znać.Przyśpieszyłam kroku i chłopak ze mną tak samo.Wyjęłam telefon i szybko odczytałam wiadomość:
         
JAK ŻYCIE MI MIŁE!Nogi zrobiły mi się jak z waty.Muszę zrobić tak jak mi kazał.Po paru sekundach skręciłam w prawo na WordStreet i zaczęłam biec.Gdy się obejrzałam chłopak biegł za mną.Był co raz bliżej,no dobra Rose w szkole miałaś 5 z w-f no to pokaż na co Cię stać.Przyśpieszyłam i nagle z tylnej kieszeni wypadł mi mój iPhone.Kurwa nie mogę się zatrzymać.Trudno to tylko telefon.Szybko skręciłam do jakiejś ciemnej alejki.Czekałam jak chłopak przebiegnie.Lecz nic takiego nie nastąpiło.Dopiero po chwili zaczęłam sobie uświadamiać co się właśnie stało.Ja mogłam zostać pobita lub nawet zabita.Nie nie popuszczę teraz Malikowi musi mi powiedzieć o co chodzi.Chciałam się już wychylić by zobaczyć co się dzieję.Ale nagle ktoś złapał mnie od tyłu i zatkał buzię ręką.Chciałam krzyczeć zaczęłam się szarpać ale to nic nie dawało.
-Uspokój się-szepnął mi do ucha bardzo znany głos.To on.-Teraz Cię puszczę nie waż się krzyczeć ani uciekać bo to się dla ciebie dobrze nie skończy.Rozumiesz?!-pokiwałam głową i po chwili byłam już wolna.
Oparłam się plecami o mur i zaczęłam głęboko oddychać.-To chyba twoje-Harry podał mi mojego iPhona.
-Dzięki-mruknęłam i wzięłam mój sprzęt od chłopaka.Cała szybka była zbita.Nagle zaczął wibrować a na pobitym ekranie zaczęło migać zdjęcie Zayna.Co mam teraz zrobić?!Nie myśląc o konsekwencjach nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
-Zayn nie będzie zadowolony
-Mam to w dupie-warknęłam-Możesz mi wytłumaczyć o co tu chodzi-spojrzałam mu w oczy.Łał jaka piękna zieleń.Taki dupek a jakie ma piękne oczy.
-Hah słodka jesteś jak się złościsz.Chyba powinnaś wrócić do domu.Chodź-pociągnął mnie za rękę.
-Nigdzie z tobą nie idę-wyszarpałam się 
-Jak chcesz tylko potem nie płacz jak Ci się coś stanie.To nie bezpieczna dzielnica.-Czemu on musi mieć racje.Ugh...Zaraz zaraz on sobie idzie.Nie myśląc o konsekwencjach ruszyłam za nim
-Okej zaczekaj-dobiegłam do niego.



















1 komentarz:

  1. Proszę umieścić link/button spis
    spisfanfiction.blogspot.com

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń